Wystarczy przejrzeć kilka sklepów internetowych, żeby zobaczyć ten sam tekst w różnych przebraniach. „Wyjątkowy produkt, który zachwyci każdego.” „Idealny prezent na każdą okazję.” „Połączenie stylu i wygody.” Kubek, obrus i kosiarka dostają identyczne zdania, bo ktoś wkleił do ChatGPT samą nazwę i poprosił o opis. Model zrobił dokładnie to, o co go proszono. Z pustego i Salomon nie naleje.
Ten poradnik jest dla osób, które prowadzą sklep albo piszą dla sklepów i korzystają z AI, bo przy kilkuset pozycjach trudno inaczej. Nie będziemy Cię od tego odwodzić. Pokażemy, jak karmić model danymi, jak ułożyć opis, który odpowiada na pytania kupującego, dlaczego seryjne teksty szkodzą całemu katalogowi i jak zorganizować pracę przy dużej liczbie produktów. Po drodze jeden przykład przed i po.
Dlaczego opisy z AI brzmią tak samo
Model językowy pisze to, co najbardziej prawdopodobne. Jeśli dostaje tylko hasło „lniany obrus”, nie wie nic o obrusie, który leży w Twoim magazynie. Wie za to, jak wyglądają tysiące opisów z danych, na których go trenowano. Uśrednia je. Wychodzi tekst pasujący do każdego obrusu na świecie, czyli do żadnego.
Po czym poznać taki opis? Zwykle po kilku rzeczach naraz:
- Puste przymiotniki. „Wyjątkowy”, „wysokiej jakości”, „ponadczasowy”, „elegancki”. Pasują do wszystkiego, więc klient nie dowiaduje się z nich niczego.
- Obietnice dla wszystkich. „Idealny wybór dla każdego”, „sprawdzi się w każdej sytuacji”. Rzecz dla każdego to w praktyce rzecz dla nikogo konkretnego. Kupujący szuka czegoś, co pasuje do jego stołu, jego psa, jego stóp.
- Zapowiedzi zamiast treści. „Odkryj…”, „Poznaj…”, „Pozwól sobie na…”. Pierwsze zdanie zajmuje miejsce, w którym powinien stać najważniejszy konkret.
- Urzędowe czasowniki. „Produkt posiada podwójne szwy” zamiast „Obrus ma podwójne szwy”. Po polsku rzeczy po prostu coś mają. Tak mówi sprzedawca, który zna towar, a nie formularz.
- Wyliczanki po trzy. „Styl, wygoda i elegancja” w co drugim akapicie. Raz brzmi to dobrze. Za trzecim razem jak szablon.
Więcej takich zwrotów zebraliśmy w słowniku AI-polszczyzny. W opisach produktów kłopot sięga jednak głębiej niż słownictwo. Nawet zgrabnie napisany tekst bez faktów nie pomoże nikomu podjąć decyzji.
Nakarm model danymi, nie samą nazwą
Najwięcej daje to, co wkleisz do czatu razem z poleceniem. Model nie zna składu Twojej tkaniny i nie wie, że klienci ciągle dopytują, czy obrus kurczy się w praniu. Jeśli mu tego nie dasz, wypełni lukę ogólnikiem. Albo, co gorsze, zmyśli liczbę.
Przygotuj dla każdego produktu krótką kartę z danymi. Nie musi być ładna, wystarczą punkty:
- Materiał i wykonanie: skład, grubość, sposób szycia lub montażu, kraj produkcji, jeśli go znasz.
- Wymiary i warianty: rozmiary, pojemność, waga, dostępne kolory.
- Do czego służy: jak ludzie naprawdę z niego korzystają. Najlepiej z opinii i powodów zwrotów, nie z wyobraźni.
- O co pytają klienci: co piszą na czacie, w mailach, w komentarzach pod ofertą. Trzy najczęstsze pytania są warte więcej niż pięć przymiotników.
- Słabe strony: czego produkt nie robi i dla kogo się nie nada. Brzmi jak strzał w kolano, a w praktyce budzi zaufanie i ogranicza zwroty.
- Ton sklepu: dwa, trzy zdania z opisu, który już Ci się podoba, jako wzór.
Do tego polecenie. Oto przykład, który możesz dopasować do swojego sklepu:
„Jesteś copywriterem sklepu z tekstyliami do domu. Napisz tekst na kartę produktu wyłącznie na podstawie danych poniżej. Nie dodawaj faktów spoza danych. Jeśli czegoś brakuje, wpisz [BRAK DANYCH]. Zacznij od najważniejszej korzyści dla kupującego, potem podaj konkrety, następnie odpowiedz na to, o co klienci pytają najczęściej. Zakończ jednym zdaniem o tym, dla kogo produkt się nie nada. Zwracaj się do kupującego na Ty. Pisz prostym językiem, 80–120 słów. Nie używaj słów: wyjątkowy, idealny, wysokiej jakości, ponadczasowy, odkryj, zachwyci.”
Znacznik [BRAK DANYCH] waży więcej, niż się wydaje. Bez niego model uzupełni braki czymś, co brzmi wiarygodnie. W sklepie to prosta droga do reklamacji: klient kupił, bo opis obiecywał wodoodporność, której towar nie ma. Więcej o promptach znajdziesz w poradniku o tym, jak pisać z ChatGPT naturalnie po polsku.
Struktura opisu, który pomaga kupić
Mało kto czyta kartę produktu od góry do dołu jak felieton. Ludzie przebiegają ją wzrokiem. Szukają odpowiedzi na swoje pytanie, a jeśli nie znajdą jej w ciągu kilku sekund, wracają do wyszukiwarki. W najlepszym razie piszą na czat. Dobry opis ma więc przewidywalny układ:
- Korzyść na start. Jedno, dwa zdania o tym, do czego produkt się przyda albo jaki kłopot rozwiąże. Nie „Odkryj nasz obrus”, tylko „Obrus na stół dla sześciu osób, który po praniu nie wymaga prasowania”.
- Konkrety. Materiał, wymiary, pielęgnacja, zawartość zestawu. Łatwiej je znaleźć w krótkiej liście niż w akapicie. Liczby zapisuj cyframi.
- Odpowiedzi na wątpliwości. Czy się gniecie, czy przykryje stół o długości 180 cm, jak wygląda zwrot, gdy rozmiar nie pasuje. Odpowiadasz wprost, bez owijania w bawełnę.
- Uczciwe ograniczenie. Jedno zdanie o tym, dla kogo ta rzecz nie jest. Model zwykle sam go nie dopisze, więc trzeba o to poprosić wprost.
Kolejność ma znaczenie. Ogólnik na początku marnuje najlepsze miejsce w tekście. Tam, gdzie wzrok trafia najpierw, powinno stać to, co odróżnia ten produkt od dziesięciu podobnych obok.
Przykład: lniany obrus przed i po
Poniżej ilustracja. Produkt i dane wymyśliliśmy na potrzeby poradnika, ale sam problem widać w wielu sklepach. W ramce „Przed” wynik polecenia „napisz opis produktu: lniany obrus 140 × 220 cm”. W ramce „Po” tekst z tego samego czatu, tyle że model dostał kartę: 100% len prany kamieniami, stół dla sześciu osób, wymiar mierzony po pierwszym praniu, pranie w 40°C, najczęstsze pytanie kupujących (czy trzeba go prasować) i słabą stronę, czyli to, że len się gniecie.
Odkryj wyjątkowy lniany obrus, który stanowi idealny wybór dla każdego domu. Wykonany z najwyższej jakości materiałów, zachwyca elegancją i ponadczasowym designem. To doskonałe połączenie stylu i funkcjonalności, które sprawi, że każdy posiłek stanie się niezapomnianym przeżyciem. Idealny na co dzień i od święta!
Obrus na stół dla sześciu osób, który po praniu możesz od razu rozłożyć, bez prasowania. Uszyliśmy go ze 100% lnu pranego kamieniami, dlatego od pierwszego dnia jest miękki i nie ma sztywności nowej tkaniny. Wymiar 140 × 220 cm podajemy po pierwszym praniu, więc nie będzie niespodzianki. Pierz w 40°C. Czy się gniecie? Tak, jak każdy len, i właśnie tak ma wyglądać. Jeśli lubisz gładki, wykrochmalony obrus, wybierz raczej bawełnę z domieszką poliestru.
Ilustracja: produkt i dane są przykładowe. Tak może wyglądać tekst z polecenia z kartą danych i prośbą o układ: korzyść, konkrety, odpowiedź na pytanie klienta, uczciwe ograniczenie. Przed publikacją i tak go przeczytaj i skróć.
Zwróć uwagę na to, czego w wersji „Po” brakuje. Nie ma ani jednego przymiotnika oceniającego. Nie ma „dla każdego”. Jest za to zdanie, które część klientów odsyła do innego towaru. Sprzedawcy może się to wydać dziwne, ale ktoś, kto oczekiwał gładkiej tkaniny, i tak odesłałby obrus. Lepiej, żeby dowiedział się o tym z opisu, a nie po rozpakowaniu paczki.
Powtarzalne opisy w całym katalogu
Jeden sztampowy opis to kłopot estetyczny. Trzysta podobnych to już problem z jakością całego sklepu. Zwykle stoją za tym dwa nawyki.
Pierwszy: jeden prompt i podmiana nazwy. Opis kubka czerwonego, niebieskiego i zielonego różni się jednym słowem. Kto przegląda kilka wariantów, czyta w kółko to samo i ma poczucie, że nikt w sklepie nie wie, co sprzedaje. Warianty kolorystyczne zwykle lepiej trzymać na jednej karcie z wyborem koloru, a osobne teksty pisać dla rzeczy, które naprawdę się różnią.
Drugi: opis producenta wklejony do sklepu, czasem przepuszczony przez AI z prośbą o „przeredagowanie”. Ta sama treść krąży wtedy po wielu sklepach naraz, tylko z przestawionymi słowami. Wyszukiwarka nie ma powodu, żeby pokazać akurat Twoją wersję. Klient porównujący oferty też nie dowie się u Ciebie niczego nowego.
A co z SEO? Tu ostrożnie, bo wokół tematu krąży mnóstwo mitów. Google w swoich materiałach deklaruje, że ocenia jakość treści, a nie to, czy napisał ją człowiek, czy model. W zasadach dotyczących spamu opisuje jednak jako nadużycie generowanie narzędziami AI wielu stron, które nic nie dają użytkownikom. Nie znaczy to, że każdy opis z czatu jest podejrzany. Znaczy tyle, że setki niemal identycznych tekstów, które nic nie mówią o produkcie, to ryzyko, którego lepiej unikać. Zdrowy rozsądek podpowiada to samo: tekst, z którego klient dowie się czegoś konkretnego, ma większą szansę go przekonać.
Prosty test na koniec. Otwórz trzy losowe karty z tej samej kategorii i zasłoń nazwy. Jeśli nie wiesz, który opis dotyczy którego produktu, czekają Cię porządki. Przy większej liczbie opisów możesz też wklejać je po kolei do darmowego detektora stylu. Liczy w przeglądarce przybliżony wskaźnik stylu AI na podstawie klisz, monotonnego rytmu i powtórzeń. To zgrubny szacunek, nie dowód, ale szybko pokaże, które teksty brzmią najbardziej szablonowo.
Jak pracować przy setkach produktów
Przy dziesięciu pozycjach wszystko da się zrobić ręcznie. Przy pięciuset potrzebny jest proces, inaczej jakość rozjedzie się po drodze. Rozsądny układ wygląda tak:
- Zbierz dane w arkuszu. Jeden wiersz na produkt, kolumny: nazwa, materiał, wymiary, warianty, do czego służy, częste pytania, słabe strony. Dane techniczne zwykle masz już w panelu sklepu albo w plikach od dostawcy. Pytania i słabe strony weź z czatu, maili i opinii.
- Dopracuj prompt na próbce. Zanim puścisz całą kategorię, przetestuj go na pięciu możliwie różnych pozycjach. Poprawiaj prompt, nie pojedyncze teksty, bo błąd w prompcie powtórzy się wszędzie.
- Generuj partiami, kategoria po kategorii. Kupujący obrusy pytają o co innego niż kupujący patelnie. Jeden prompt na cały sklep daje teksty o wszystkim i o niczym.
- Sprawdź fakty. Wymiary, skład, temperatury prania, zawartość zestawu. Porównaj z arkuszem. Model potrafi pomylić liczby z sąsiednich wierszy i podać je bez mrugnięcia okiem.
- Popraw styl. Ręcznie albo narzędziem, o czym niżej.
- Czytaj opisy seriami. Przed publikacją otwórz pięć tekstów z jednej kategorii i przeczytaj je jeden po drugim. Te same początki zdań i ulubione zwroty modelu widać dopiero w serii.
Styl możesz poprawić ręcznie albo użyć humanizatora, który zdejmuje z tekstu maniery modelu: klisze, równy rytm zdań, urzędowe konstrukcje. humai powstał z myślą o polszczyźnie, a w planie Pro ma ton Marketingowy, przydatny przy kartach produktów. Krótki opis do 500 znaków przetworzysz za darmo, trzy razy dziennie, nawet bez konta. Przy katalogu przyda się Pro: do 20 000 znaków za jednym razem, za 79 zł miesięcznie albo 58 zł miesięcznie w pakiecie półrocznym (349 zł za 6 miesięcy). Jak to działa od środka, opisujemy w tekście o mechanice humanizatora.
Uczciwie o granicach. Humanizator poprawia styl, ale nie dopisze gramatury lnu ani odpowiedzi na wątpliwości klientów. Pusty opis po przejściu przez narzędzie dalej będzie pusty. Tylko ładniej napisany. Dlatego kolejność jest taka, a nie inna: najpierw dane, potem struktura, na końcu styl. Po redakcji jeszcze raz porównaj liczby z arkuszem, bo przy każdej przeróbce tekstu, ręcznej czy maszynowej, łatwo o pomyłkę.
Opisy produktów to nie literatura. Często są jednak jedynym tekstem, który klient czyta przed zakupem. Model pomoże napisać ich dużo i szybko. Żeby każdy mówił coś o konkretnej rzeczy, potrzebujesz własnych danych i własnego oka na końcu.